Łączna liczba wyświetleń

środa, 28 sierpnia 2013

Jeden.

Melanie
 Jak zawsze sama. Sama ze wszystkim. Mam męża. Nie bezpiecznego męża. Bardzo, ale on mnie kocha. Nikomu nie da mnie skrzywdzić. Ale czy na pewno? To pytanie nurtuję mnie od początku naszego związku. Kochamy się, ale ja chcę mieć normalnie życie. Chcę ciepły dom, dzieci, psa. Wiem, że to niemożliwe. Nie z naszą przeszłością. Nigdy nie będziemy mieć normalnego życia. Nigdy... Mogę przecież od niego uciec... Przecież on mnie znajdzie... Jest za bardzo wpływowy. Jak nie on, to jego kumple... Przecież jeszcze parę lat temu byli popularnym zespołem, podbijającym serca nastolatek. Dzisiaj podbijają, ale mordy bezbronnym ludziom. Czemu porwali i trzymają tego informatyka? No dlaczego? Prędzej czy później zdobyliby to hasło sami. Przecież Niall to świetny haker. Ale nie... Oni muszą porywać, bić, mordować. Pewnie zapytacie czemu w tym siedzę? A mam szansę aby uciec? Nie. Znajdą mnie i zabiją.
 Moje rozmyślenia przerwał odgłos ciężkich butów, które stąpały w stronę salonu, gdzie właśnie siedziałam.
Harry wrócił- pomyślałam. Najmłodszy z grupy, ale to on ją dowodzi. Wbrew pozorom, to uczuciowy chłopak. Jest romantyczny. Ale czy mordercę można nazwać romantykiem? Chyba nie...
- Dobry wieczór skarbie- jego głos rozniósł się echem po obszernym domu. Jak ja kocham tą chrypkę.
- Dobry wieczór kochanie- odpowiedziałam słodko w jego stronę.
- Co moja kicia dzisiaj robiła?- zapytał mnie z zaciekawieniem.
- Oglądałam telewizję, gotowałam, sprzątałam.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Hmm, to kicia musi być zmęczona.- oznajmił całując mnie.
- Trochę jestem, ale zrobię Ci kolację.- powiedziałam. Wstałam z miejsca i udałam się do kuchni. '
Nagle w pomieszczeniu pojawił się Harry.
- Nie jestem głodny. Wiesz na co mam ochotę...- powiedział z wyczuwalną namiętnością w głosie. Wpił się w moje usta.
- Wiesz, że ja też- wymruczałam mu do ucha.
- Hmm, to co? Mam panią zanieść czy pani sama pójdzie?-zapytał.
- Wolę pierwszą opcję.- odpowiedziałam dziecinnym głosem.
Zaśmialiśmy się i ruszyliśmy do sypialni, gdzie dokonaliśmy aktu miłości.
Ranek
Obudziłam się i spojrzałam na mojego księcia. Był taki słodki. Wpatrywałam się w go jak w obrazek. Nagle szybko otworzył oczy. Wpił się w moje usta z prędkością światła. Nagle zapytał mnie:
- A może postaralibyśmy się o dziecko.?- zapytał z nadzieją w głosie.
Kompletnie mnie zamurowało. On chciał ze mną dziecko. Jakie szczęście.
- Harry, co tu ukrywać. Długo na to czekałam.- odpowiedziałam.
- Tak się cieszę.- odpowiedział z radością.
- Ale przy naszym trybie życia?- zapytałam cicho.
- Jeśli będzie trzeba to rzucę to w cholerę. Chce mieć porządny dom, dziecko, psa. Ciebie u boku.- powiedział rozmarzony.
Wiedziałam, że to ten jedyny. Pomimo tego jaki był, ja mocno go kochałam.
- Ale wiesz, że o dziecko trzeba się starać. Ale tak wiesz jak.- powiedziałam z rozbawieniem w moim głosie.
- Zdaję sobie sprawę- po wypowiedzeniu tego zdania zabawnie poruszył brwiami. Cały on.
 Wtedy zadzwonił jego telefon. Odebrał. Rozmawiając z osobą dzwoniącą, jego mina bardzo się zmieniła.
Z łagodnego, kochającego chłopaka na złego i niebezpiecznego mężczyznę.
- Dobra, zaraz tam będę!- zakończył rozmowę.- Kurwa!!!- wykrzyczał na co ja się wzdrygnęłam. Nie lubił jak ludzie wrzeszczeli.
- Przepraszam kochanie- dobrze widział, że się boję więc przeprosił- Muszę jechać- oznajmił.
Pocałował mnie długo i namiętnie po czym się ubrał i wyszedł. Tak po prostu znowu mnie zostawił. Nienawidziłam tego. Ja sama w tym wielkim domu.
Czas leciał bardzo szybko i zanim się zorientowałam nastał wieczór. Powoli zasypiałam na kanapie w salonie przed grającym telewizorem. No kurwa! Co on tam długo robi do jasnej cholery.! Zasnęłam.
 Nie wiem ile minęło czasu, ale obudziłam się, kiedy usłyszałam trzask drzwi. Do naszego domu wszedł Harry, ale coś trzymał za plecami.
- Kochanie, czy czasami nie czujesz się w tym domu samotna?- zapytał.
- No czasami...- odpowiedziałam niepewnie, bo nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Mam dla ciebie niespodziankę- wtedy za pleców wyjął kotka.
- Wiem, że planowaliśmy psa, ale dzisiaj jak tak szedł sam tą ulicą, zaniedbany.-zaczął się tłumaczyć.
- Kochanie, on jest taki słodziutki. To nawet lepiej, że go wziąłeś. Kocham Cię.- powiedziałam.
- Ja ciebie też- odpowiedział.- Musimy się jeszcze postarać o tego dzidziusia...- rozmarzył się.
- A wiesz, że podczas ciąży, to my nie...- zaczęłam.
- Oj tam wytrzymam. !- wykrzyknął. Kota postawił na ziemię a mnie wziął na ręce i kierował się do sypialni. 
Położył mnie na łóżku. Zaczął całować moją szyję. 
- A jadłeś coś dzisiaj?- zapytałam z ciekawością w głosie.
- Ty zawsze musisz przerwać tak romantyczną chwilę- powiedział z rozbawienie, ale gdy zobaczył moją minę odpowiedział- No Liam dał mi kanapkę...
- Boże kochanie. ! Przecież musisz jeść. ! Do kuchni, za mną!- krzyczałam.
Chłopak spojrzał na mnie rozbawieniem, ale posłusznie wykonał polecenie. 
Odgrzałam mu obiad. Był bardzo głodny bo zjadł 3 dokładki. Kiedy on tak pożerał ja powiedziałam:
- Horan dwa!
Zaśmialiśmy się. Harry nie dość, że wypluł całe jedzenie to jeszcze ze śmiechu się cały popluł. Ja leżałam na podłodze i masowałam swój brzuch, który bolał mnie od śmiechu.
Kiedy już się uspokoiliśmy, a Hazz zjadł jedzenie dokończyliśmy nasze poprzednie zajęcie, ale już w kuchni.
 Ranek
Obudziłam się. Harry'ego nie było w łóżku. Pewnie pojechał do 'pracy'. Powoli stąpałam po schodach do kuchni z zamiarem spożycia śniadania i wypicia ciepłej kawy. Ku mojemu zaskoczeniu mój mąż był w kuchni i smażył mi naleśniki. 
- Jesteś kochany- powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. 
Mój mąż podszedł do mnie. Położył mi ręce na biodra i zaczął całować usta. 
- Takie poranki to ja mogę mieć codziennie- odparłam.
- Chcesz?- zapytał, na co ja energicznie pokiwałam głową- To masz.
Zaczęliśmy się namiętnie całować... Ale do domu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz