Melanie P.O.V
Ale do domu wparowali chłopacy. Byli wściekli. Wyczytałam to po ich minach.- Super!-krzyknął Louis- wy się tu liżecie, a informatyk nie chce wyjawić hasła-powiedział Louis.
- Przecież Niall i tak by odgadł do hasło- powiedział ze spokojem mój mąż- a no i dzięki! Nawet nie można pobyć z własną żoną.
- Po tej akcji nasz gang się rozpada. Wyjeżdżamy- ze spokojem oznajmił nam Liam.
Pisnęłam z radości. Przecież wtedy możemy w końcu ułożyć swoje życie.
- No to ok...- powiedział poważnym tonem, choć wiedziałam, że się ogromnie cieszył.
Parę dni później
Poprzednie dni były wyczerpujące. Harry wychodził na rano, wracał w nocy, a czasami nawet nie wracał. Bardzo się bałam, ale wiedziałam, że niedługo to piekło się skończy.
Dzisiaj nic specjalnego nie robiłam. Wylegiwałam się na kanapie. Oglądałam jakieś bzdety w telewizji. I wtedy mnie zaczęło mdlić. Pobiegłam szybko do toalety. Tam zaczęłam wymiotować. No tak... przecież jadłam lody śmietankowe, ogórki i piłam mleko... Mądra ja! Zatrułam się na własne życzenie.
Te wymioty powtarzały się codziennie jeszcze przez kilka dni. Wczoraj pomyślałam, że pójdę do lekarza. Tak też zrobiłam...
- Jest pani w 2 tygodniu ciąży- oznajmił lekarka, a ja całkowicie zaskoczona spojrzałam na nią i nieświadomie się uśmiechnęłam- Jeśli pani wyraża zgodę mogę prowadzić pani ciąże.
Nie mogłam nic z siebie wydusić, więc pokiwałam twierdząco głową.
Z gabinetu mojego ginekologa wyszłam jak w amoku. Wsiadłam do mojego Land Rovera i ruszyłam do domu. Nie mogłam w to uwierzyć. Powoli stąpałam po drewnianej podłodze w naszym obszernym domu.
Jak ja to powiem Harry'emu. No, ale on chciał się postarać o dzieci... Nie wiedziałam co myśleć.
Wtedy do domu wszedł uradowany Harry.
- Kochanie skończyliśmy akcję!- powiedział uradowany.
- To dobrze...- powiedziałam.
- A teraz jedziemy do nasz...- urwał- jedziemy do niespodzianki!
- Co ty kombinujesz?-zapytałam.
- Coś za co mógłbym dostać buziaka-zabawnie poruszył brwiami po czym ułożył usta w dziubek, który ja cmoknęłam.
Wsiedliśmy do samochodu, ciągle się śmiejąc. W końcu jesteśmy wolni.
- Harry, ale gdzie my jedziemy?- zapytałam z ciekawością.
- Niespodzianka i nie wypytuj mnie ciągle, bo w końcu ulegnę.- powiedział rozbawiony.
W końcu podjechaliśmy pod bardzo luksusową willę:
- Harry, po co tu przyjechaliśmy?- zapytałam.
- To jest nasz nowy dom- powiedział z entuzjazmem.
- On jest piękny- przyznałam.
- Ma się ten gust, ale chodź zobaczymy co jest w środku.
Oglądaliśmy:
kuchnię
salon
naszą sypialnię
- A teraz kochanie pokażę Ci coś pięknego- powiedział tajemniczo.
Powoli otwierał drzwi i wtedy ujrzałam śliczny dziecięcy pokoik.
- I jak podoba ci się?- zapytał słodko.
- Harry on jest piękny...- zaczęłam płakać.
- Co jest księżniczko?- zapytał ocierając moje łzy i tuląc moje ciało do swojego.
- Ja muszę Ci coś powiedzieć...- zaczęłam.
- Co?- zapytał z nutką ciekawości w głosie.
- Ja....ja..... Harry, co tu ukrywać.... będziemy mieli dziecko...- po wypowiedzeniu tego zdania uśmiechnęłam się lekko w jego stronę.
- Będziemy mieli dziecko- powiedział beznamiętnie- będziemy mieli dziecko!!!- wykrzyczał i zaczął tańczyć swój taniec radości.
- Cieszysz się?- zapytałam?
- I to jak!
Wtedy...




